Guru 2.0

Otwierają prywatne uczelnie, stylizują się na gwiazdy rocka, występują w filmach i telewizji, sprzedają kursy jogi, płatki śniadaniowe i szampony. 

Jak indyjscy przywódcy duchowi stają się globalnymi biznesmenami?

Gurmeet Ram Rahim Singh na Twitterze chwali się sukcesem swojego najnowszego filmu, który na ekrany indyjskich kin wszedł w październiku. To trzecia filmowa produkcja tego pochodzącego z Pendżabu przywódcy duchowego znanego też jako rockowy święty. Jak zwykle jest autorem scenariusza, muzyki i gwiazdą filmu – i wcale nie przejmuje się miażdżącą krytyką produkcji, którą krytycy uznali za bezwstydny przykład samochwalstwa.

Działalność duchową Singh uważa za nie mniej ważną od kariery kompozytora, tekściarza i piosenkarza. Wypuścił też na rynek własną linię kosmetyków i produktów żywnościowych, które chce sprzedawać nie tylko w kraju, ale także za granicą: członkom licznej indyjskiej diaspory w krajach Zachodu. Ale to nie pierwszy kaznodzieja, który wpadł na ten pomysł.

Jednym z najszybciej rozwijających się indyjskich przedsiębiorstw jest Patanjali Ayurved założona przez Babę Ramdeva, który popularność zdobył jako telewizyjny nauczyciel jogi. Przedsiębiorstwo sprzedaje niemal wszystko, od herbatników i miodu po mydło. W ubiegłym roku  zarobiło w przeliczeniu prawie 770 mln dolarów, a firma maklerska IIFL Associates prognozuje, że za cztery lata jego przychody sięgną 3 miliardów. Jest też symbolem nowego trendu. Mieszkańcy Indii ze spirytualizmu przestawiają się na konsumpcjonizm, a tamtejsi przywódcy duchowi są w awangardzie zmian. Po latach mało dochodowego uzdrawiania, nieco bardziej opłacalnego naciągania wiernych na dotacje i eksperymentowania ze sprzedażą ajurwedyjskich specyfików guru wypływają na szerokie wody przedsiębiorczości. Po raz piewszy w historii osobiście promują swoje biznesy, a określenie „duchowy supermarket” zyskuje nowe, bardziej dosłowne, znaczenie.

W szranki z biznesmenami w szafranowych szatach stają inne organizacje religijne. Jest wśród nich Aurobindo Aśram ze stanu Tamil Nadu. Oprócz prowadzenia poszukiwań duchowych aśram sprzedaje kadzidła, mydło, świece, perfumy i meble. Pod marką „Amrut” organizacja BAPS oferuje wyroby zdrowotne, a Fundacja Isha mistyka Jaggi Vasudeva zachęca do kupowania swoich kosmetyków i żywności. Nieco inny pomysł na zarabianie pieniędzy ma Mata Amritanandamayi, znana też jako „przytulająca święta”. Wśród jej źródeł dochodów są komercyjna telewizja satelitarna „Amrita TV” i sieć prywatnych szkół wyższych.

Globalna ofensywa

Rosnącą grupą odbiorców „duchowych” eko-marek są członkowie indyjskiej diaspory na Zachodzie. Firmy z bożej branży właśnie zaczynają wchodzić na światowy rynek, o ile jeszcze ich tam nie ma. Klientów znajdują nawet w tych krajach, w których przybyszy znad Gangesu nie ma zbyt wielu. W Polsce mieszka ich zaledwie kilkanaście tysięcy. Paras Bhardwaj ponad rok temu wprowadził się do Warszawy. „Kupuję produkty Patanjali przez Internet. Po pierwsze są dobrej jakości, a po drugie wspieram kulturę, która za nimi stoi” – tłumaczy.

Globalną ofensywę planują wszyscy liczący się w biznesie duchowni. Z badań przeprowadzonych przez MSG wynika, że potencjalni klienci indyjskiego pochodzenia są w Ameryce Północnej, Anglii, Niemczech i Australii. Devangshu Dutta podkreśla jednak, że sukces biznesowy na wielką skalę nie jest możliwy, jeżeli marka będzie polegała wyłącznie na wyznawcach. „Indyjska diaspora liczy 30 milionów osób i nie jest dość liczna, żeby zapewnić tym markom sukces. W najlepszym razie może stać się bazą ich ekspansji na zachodnie rynki” – wyjaśnia. Jeśli guru chcą poważnych zysków, muszą adaptować się do nowych warunków, podpisywać umowy z największymi sieciami sprzedaży i postawić na strategiczne zarządzanie. Ale nawet gdyby ich wyroby kupowali wyłącznie rodacy, to nadal będą się rozwijać.

Grzechy i grzeszki duchowych przewodników

Religia to w Indiach potężny rynek, a tamtejsi guru często mają w ręku wielką władzę. Niektórzy hinduscy żywi święci mają jednak niejedno na sumieniu. Bywali oskarżani o nadużycia finansowe, seksualne a nawet morderstwa.

Swami Nithyananda, wymieniany wśród najbardziej wpływowych przywódców religijnych na świecie, jest autorem ponad trzystu książek przetłumaczonych na prawie trzydzieści języków. Prowadzi kanał w serwisie YouTube, ma ok. 10 mln wyznawców. Sześć lat temu lokalne media pokazały nagranie, na którym nauczyciel znajduje się w niedwuznacznej sytuacji z pewną aktorką. Swoich wyznawców uczy seksu trantrycznego. W 2012 roku oskarżono go o gwałt i trafił do aresztu, ale z opresji wyszedł obronną ręką.

Asaram Bapu posiada ponad 400 aśramów (pustelni) w całym kraju i przeszło 20 mln wyznawców. Prowadzone przez niego firmy przynoszą roczny dochód rzędu 200 mln złotych. W 2014 roku święty mąż został aresztowany i długo nie znikał z czołówek gazet i serwisów informacyjnych. Został oskarżony o molestowanie seksualne 16-latki, jest zamieszany w tajemnicze zabójstwo dwóch chłopców, zarzuca mu się też nielegalne zajęcie ziemi. Za kratami przebywa do dziś.

Radhe Maa, piękna bombajska kaznodziejka pochodząca z Pendżabu podaje się za wcielenie bogini Durgi, ale nie wiedzie życia, jakie przystało wysłanniczce niebios na ziemi. Jest znana z wystawnego stylu życia, nosi drogie ubrania z zagranicznych sklepów i jeździ luksusowymi samochodami. Z powodu zarzutów o groźby, oszustwa, przekupstwo, podżeganie do przestępstwa i obrazę moralności trafiła w zeszłym roku na pierwsze strony gazet. Przeciwnicy oskarżają ją o organizację orgii, a pewien bramin ze stanu Himaćal Pradeś twierdzi, że starała się przejąć majątek jednego z tamtejszych duchownych. Media aż huczą od opowieści o tym, jak święta podczas ceremonii religijnych przytula i całuje młodych wyznawców, każe im się wozić na plecach, rzekomo podrywa dziennikarzy, a nawet że publicznie jada słodkości w zbyt sugestywny sposób.

Wspomniany już Baba Ramdev przez lata dokonywał malwersacji finansowych i uchylał się od płacenia podatków, siłą odbierał rolnikom ziemię i kradł elektyczność. Wśród jego pomniejszych grzechów wymienia się używanie do produkcji leków ludzkich i zwierzęcych kości. Na tegorocznym spotkaniu faszyzującej organizacji RSS Ramdev powiedział, że tylko obowiązujące prawo powstrzymuje go przed obcinaniem głów tym, którzy „nie czczą matki Indii”. Użytkownicy Twittera krytykowali go za to, opatrzając swoje posty hashtagiem #TalibaniRamdev.

Zasadność zarzutów wysuwanych przeciwko nauczycielom duchowym często trudno zweryfikować. Ci z nich, którzy są bogaci i wpływowi mają wielu wrogów chcących im zaszkodzić. Warto wspomnieć, że wielu nauczycieli duchowych prowadzi bardzo potrzebną działalność charytatywną i humanitarną. Mimo to część wykształconych elit uznaje ich nauki za przejaw zabobonu i zacofania, z którym próbują walczyć. Tymczasem wyznawcy stają za nimi murem, więc ani zapotrzebowanie na usługi duchowych przewodników ani ich rynkowa wartość nie spadają.

Jeszcze więcej na ten temat w moim dłuższym tekście  „Guru na sprzedaż”, który ukazał się w sierpniowym wydaniu magazynu „Focus”.

© Tomasz Augustyniak, 2016.

Ten tekst napisałem po kilku latach pracy w Azji Południowej. Jeżeli chcecie sprawdzić, co jeszcze tam robię  – możecie to zrobić tutaj. Możecie też wesprzeć Monsunowe Historie w zamian za nagrody i przyczynić się w ten sposób do rozwoju polskiego. niezależnego dziennikarstwa zagranicznego.

Możesz śledzić Monsunowe Historie:

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *