Piękna kaznodziejka i skandal w Mumbaju

Powszechna fascynacja piękną hinduską kaznodziejką ściągnęła na nią wielkie kłopoty. Oskarżenia kierowane przeciwko kobiecie mówią wiele o indyjskich elitach.

Radhe Maa nie wygląda na swoje 50 lat. Długie, czarne włosy i subtelna twarz z mocnym makijażem nadają jej wygląd 30-latki. Najczęściej można ją zobaczyć, kiedy w czerwonej sukni albo sari błogosławi wyznawców lub tańczy z nimi podczas religijnych ceremonii. Jest jedną ze sławnych indyjskich guru, którzy swoją pozycję wykorzystują do budowania wpływów i fortun. Pochodząca z Pendżabu kobieta w ostatnim czasie znalazła się w nie lada tarapatach. Chociaż jest znana z wystawnego stylu życia, nosi drogie ubrania z zagranicznych sklepów i jeździ luksusowymi samochodami, to na pierwsze strony gazet trafiła wcale nie przez to, a za sprawą kłótni z członkinią zaprzyjaźnionej rodziny. W efekcie została oskarżona o oszustwa, podżeganie do przestępstwa i obrazę moralności, ale oskarżenia nie tylko jej nie zaszkodziły, ale wręcz zagwarantowały status celebrytki. Jak to w ogóle możliwe?

Kontrowersyjni nauczyciele duchowi

Indie mają do zaoferowania wiele w niemal każdej dziedzinie, ale jeśli mowa o religii – są prawdziwym hipermarketem. Miejsc i obiektów kultu jest tu w bród, a przewodników duchowych – zatrzęsienie. Moja pierwsza nauczycielka hindi była zagorzałą wyznawczynią Sai Baby z Shirdi, jeden z kolegów z redakcji twierdzi, że żyje według nauk Rajneesha (znanego też jako Osho). Wielu żyjacych guru ma w rękach władzę, o jakiej nie śniło się politykom, a w głowach fantazje godne gwiazd pop. Są tacy, którzy zarządzają własnymi, dochodowymi przedsiębiorstwami, a niektórzy bywają oskarżani o nadużycia finansowe, seksualne a nawet morderstwa.

Kilka zdań o tych z samego świecznika.

Kaznodzieję Swami Nithyanandę wymienia się wśród najbardziej wpływowych przywódców religijnych na świecie. Jest autorem ponad trzystu książek przetłumaczonych na prawie trzydzieści języków. Chwali się też swoim profilem w serwisie YouTube, który śledzi przeszło 14 mln osób. Ponad pięć lat temu lokalne media pokazały nagranie, na którym nauczyciel znajduje się w niedwuznacnej sytuacji z pewną aktorką. Oskarżono go też o gwałt na jednej z wyznawczyń, ale z opresji wyszedł obronną ręką.

Jego kolega po fachu, Baba Ramdev, wyspecjalizował się w usługach medycznych. W jego sklepie internetowym za jedyne kilkaset rupii można kupić zestaw suplementów diety i leków przeciwko każdej chorobie. Na liście są zaćma, jaskra, katarakta, zaparcia, marskość wątroby, cukrzyca, padaczka, przepuklina, bezpłodność, ból kolana, zapalenie wątroby i brak miesiączki. Najwięcej, ponad 2 tysiące rupii, trzeba zapłacić za zestaw na raka, który zawiera m.in. krowi mocz, liście bazylii i rośliny wykorzystywane w medycynie ajurwedyjskiej. Oprócz leków online można kupić też książki, instruktażowe filmy DVD i terapeutyczne nagrania audio na wielu nośnikach. Baba Ramdev przez lata dokonywał malwersacji finansowych i uchylał się od płacenia podatków, siłą odbierał rolnikom ziemię i kradł elektyczność. Wśród jego pomniejszych grzechów wymienia się używanie do produkcji leków ludzkich i zwierzęcych kości.

Guru Asaram Bapu posiada ponad 400 aśramów (pustelni) w całym kraju i przeszło 20 mln wyznawców. Prowadzone przez niego firmy przynoszą roczny dochód rzędu 200 mln złotych. W zeszłym roku święty mąż został aresztowany i długo nie znikał z czołówek gazet i serwisów informacyjnych. Został oskarżony o molestowanie seksualne 16-latki, jest zamieszany w tajemnicze zabójstwo dwóch chłopców, zarzuca mu się też nielegalne zajęcie ziemi. Za kratami przebywa do dziś.

Zasadność zarzutów wysuwanych przeciwko nauczycielom duchowym często trudno zweryfikować. Ci z nich, którzy są bogaci i wpływowi mają wielu wrogów chcących im zaszkodzić. W dodatku część wykształconych elit uznaje ich nauki za przejaw zabobonu i zacofania, z którym próbują walczyć. Tymczasem wyznawcy stają za nimi murem, a zapotrzebowanie na usługi duchowych przewodników nie spada.

Na religijnych potrzebach współobywateli swoją pozycję zbudowała także dziewczyna o sikhijskim imieniu Sukhwinder, szerzej znana jako Radhe Maa.

Bombajska kaznodziejka

Sukhwinder Kaur urodziła się w biednej rodzinie ze stanu Pendżab w północnych Indiach. Zanim stała się sławną guru szyła ubrania, a jej mąż pracował w sklepie ze słodyczami. Kiedy stracił zatrudnienie, wyjechał w poszukiwaniu pracy do Kataru, a małżonka zaczęła szukać pocieszenia w religii. Wkrótce spotkała hinduskiego świętego, który nadał jej imię Radhe Maa (nawiązujące do ukochanej boga Kryszny) i postanowiła zostać ascetką. Zyskawszy popularność zaczęła się ubierać jak bogini, co trudno było przełknąć mieszkańcom jej rodzinnych stron.

Media aż huczą od opowieści o tym, jak bombajska guru podczas ceremonii religijnych przytula i całuje młodych wyznawców, każe im się wozić na plecach, rzekomo podrywa dziennikarzy, a nawet że publicznie jada słodkości w zbyt sugestywny sposób.

Z Pendżabu przeniosła się więc do Delhi, a stamtąd do Mumbaju. Jej zwolennicy wybudowali ku jej czci świątynię i aśram, a w kreowaniu wizerunku pomagała jej agencja reklamowa. Sama ascetka mieszka dziś w eleganckiej dzielnicy Mumbaju, w bungalowie nad brzegiem oceanu. Odwiedzających ją tam wyznawców hojnie obdarowuje. Bogactwo indyjskich guru już od dawna nikogo nie szokuje, a Radhe Maa, której wciąż daleko do szczytu listy znalazła się w kłopotach wcale nie dlatego, że nie wiedzie życia, jakie przystało wieść wysłanniczce niebios na ziemi.

Kłopoty zaczęły się, kiedy o fizyczne i psychiczne maltretowanie oskarżyła ją żona jednego z członków rodziny, która ją gości (przy okazji czerpiąc z tego materialne korzyści). Nikki Gupta zarzuciła jej też próbę wyłudzenia pieniędzy od jej zamożnych krewnych. Z wielu stron posypały się wtedy zarzuty: chodziło o groźby, oszustwa, wręczanie łapówek, niemoralne zachowanie. Aktorka Dolly Bindra, nie popierając oskarżeń dowodami, stwierdziła, że kaznodziejka zmuszała ją do udziału w orgii podczas jednej z uroczystości religijnych. Bramin z Himachal Pradeś zarzuca jej, że starała się przejąć majątek jednego z tamtejszych duchownych.

Media aż huczą od opowieści o tym, jak bombajska guru podczas ceremonii religijnych przytula i całuje młodych wyznawców, każe im się wozić na plecach, rzekomo podrywa dziennikarzy, a nawet że publicznie jada słodkości w zbyt sugestywny sposób. Kielich goryczy przelał się, kiedy w mediach społecznościowych pojawiły się wykonane w Dubaju zdjęcia ascetki w różowej spódniczce mini. Nad Zatokę Perską pojechała na zakupy. Nawet jej najwierniejsi wyznawcy oczekiwali od niej wyjaśnienia tej wizerunkowej niespójności.

Zarzuty, które oficjalnie postawiono Radhe Maa dotyczą próby wyłudzenia posagu. Duchowa nauczycielka miała namawiać parę swoich wyznawców do wymuszenia pieniędzy od ich synowej. Trafiła do aresztu, ale zgodnie z niepisaną zasadą, że bogaci w Indiach nie trafiają za kratki, szybko została wypuszczona za kaucją, a sąd zobowiązał ją tylko do stawiania się na każde wezwanie policji, której jak dotąd nie udało się znaleźć niezbędnych dowodów.

Piękna kaznodziejka ma zresztą potężnych sojuszników. Do jej wyznawców należą znani bollywoodzcy aktorzy, publicznie broni jej jeden z ministrów w rządzie BJP, który zorganizował dla niej uroczystość w swojej oficjalnej rezydencji. Fala medialnego hejtu przeciwko kobiecie mogła doprowadzić do jej zniszczenia, ale na razie prowadzi do wywyższenia – zaproponowano jej udział w popularnym telewizyjnym reality show „Big Boss”, stała się też bohaterką skeczy. Dobry PR to najwyraźniej klucz do sukcesu. Kiedy wokół Radhe Maa zrobiło się naprawdę gorąco, czym prędzej ogłoszono, że angażuje się w dobroczynność, rozdając śpiącym na ulicach bezdomnym koce.

Pendżabska piękność, jej ustosunkowani przyjaciele i specjaliści od wizerunku bezbłędnie zdają egzamin z manipulacji wyznawcami, a w przyszłym roku planują jeszcze zwiększyć skalę. W Mumbaju ma się wtedy odbyć wielkie religijne show z udziałem kaznodziejki.

© Tomasz Augustyniak, 2017.

Ten tekst napisałem po kilku latach pracy w Azji Południowej. Jeżeli chcecie sprawdzić, co jeszcze tam robię  – możecie to zrobić tutaj. Możecie też wesprzeć Monsunowe Historie w zamian za nagrody i przyczynić się w ten sposób do rozwoju polskiego. niezależnego dziennikarstwa zagranicznego.

Możesz śledzić Monsunowe Historie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *